Za 4 dni premiera "Zaćmienia".
Komentarz mamy: Kiedy z tego wyrośniesz? Masz prawie 18 lat!
Odparłam, że każdy ma jakiś sentyment. Ja mam ich całe mnóstwo.
Przeczytałam "Zmierzch" jeszcze przed całą falą popularności i takiego fioła miałam tylko na punkcie podstawówkowego Pottera. W "Zmierzchu" jest coś, co przyciąga czytelnika i wprowadza w bardzo specyficzną atmosferę, zrozumiałą dla nastoletnich dziewczyn. Pierwsze miłości, huśtawki nastrojów, problemy życiowe ("w co mam się jutro ubrać?!") zawinięte w świat mitów i istot nadprzyrodzonych.
Po dwóch latach już nie patrzę na zmierzchomanię z takim uwielbieniem, ale jednak mam do niej sentyment. Przypomina mi mnóstwo prześmiesznych sytuacji i osób, których mi teraz brakuje.
Co mnie zirytowało, to komentarze pod internetowymi artykułami na temat Zmierzchu. Okej, książka nie musi sie podobać, film może być chłamem, gniotem czy co tam jeszcze, ale proszę, nie obrażajcie ludzi! Jakoś nie czuję się bezmózgim gówniarzem, który ślini się na widok krwi i kłów. (Ślinię się na widok przystojnych aktorów, ale raczej to normalne). I taki mały apel: inni internauci też mają swoje uczucia i swoje zdanie, więc jeśli masz napisać coś typowego dla osiedlowych dresów, lepiej nic nie pisz.
Pozdrowienia
sobota, 26 czerwca 2010
środa, 23 czerwca 2010
Szpan szpan...
Czasem się zastanawiam, co się liczy dla nastolatków? Co jest priorytetem, wyznacznikiem wartości?
W gazetach czy telewizji każdy zapytany odpowie że nauka, przyszłość, miłość, przyjaciele.
Bo niepolitycznie jest odpowiedzieć inaczej.
Jednak na co dzień słyszę co innego. Imprezy, alkohol, gadżety, rozchwytywanie towarzyskie i... krytyka.
A te nadrzędne wartości idą do lamusa. Bo są niemodne, bo trzeba być na czasie, trzeba pokazać się z tej "luzackiej i wielce dorosłej" strony.
Jakże jestem dorosły, kiedy wiem jakie piwo w jaki sposób smakuje.
Jaki to jest szpan, powiedzieć, że w weekend nie spało się całą noc, a w dodatku ma się zarzygany (za przeproszeniem) kibel i kaca (grupowego, bo znajomi też chwiali się na nogach).
Nie mam pojęcia, co w tym interesującego. Impreza, z której nic się nie pamięta, alkohol, który niszczy młode i silne ciało, dyskoteka na której można dostać w łeb, bez względu czy jest się dziewczyną czy chłopakiem.
Nie chodzę na podejrzane imprezy, odmawiam alkoholu i papierosów. Nie szpanuję znajomościami, spotykam się z tymi, których lubię, nie ważne jaką mają reputację.
Nie ubieram się supermodnie, kocham jeans i styl starego rocknrolla. Słucham różnej muzyki, od rocka przez jazz do techno.
Lubię rozmawiać z ludźmi, jestem popularna, mimo że zachowuję swój styl. A może właśnie dlatego...?
Pozdrawiam
W gazetach czy telewizji każdy zapytany odpowie że nauka, przyszłość, miłość, przyjaciele.
Bo niepolitycznie jest odpowiedzieć inaczej.
Jednak na co dzień słyszę co innego. Imprezy, alkohol, gadżety, rozchwytywanie towarzyskie i... krytyka.
A te nadrzędne wartości idą do lamusa. Bo są niemodne, bo trzeba być na czasie, trzeba pokazać się z tej "luzackiej i wielce dorosłej" strony.
Jakże jestem dorosły, kiedy wiem jakie piwo w jaki sposób smakuje.
Jaki to jest szpan, powiedzieć, że w weekend nie spało się całą noc, a w dodatku ma się zarzygany (za przeproszeniem) kibel i kaca (grupowego, bo znajomi też chwiali się na nogach).
Nie mam pojęcia, co w tym interesującego. Impreza, z której nic się nie pamięta, alkohol, który niszczy młode i silne ciało, dyskoteka na której można dostać w łeb, bez względu czy jest się dziewczyną czy chłopakiem.
Nie chodzę na podejrzane imprezy, odmawiam alkoholu i papierosów. Nie szpanuję znajomościami, spotykam się z tymi, których lubię, nie ważne jaką mają reputację.
Nie ubieram się supermodnie, kocham jeans i styl starego rocknrolla. Słucham różnej muzyki, od rocka przez jazz do techno.
Lubię rozmawiać z ludźmi, jestem popularna, mimo że zachowuję swój styl. A może właśnie dlatego...?
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)